Zaraz po skończeniu studiów udało mi się znaleźć pracę. Na moje cv odpowiedziało duże wydawnictwo poszukujące pracowników do działu handlowego. Ponieważ w cv napisałam, że jeszcze w trakcie studiów przeszłam zabezpieczenia transakcji zatrudniono mnie na stanowisku telemarketera. Praca od razu mi się spodobała. Wiele osób uważa ją za jeszcze gorszą robotę od tej w MacDonalds. Ja jednak uważam, że nie mają racji. Zaraz na początku pokazano mi odpowiednie techniki sprzedaży. Szkolenia prowadziła kierowniczka mojego działu i muszę przyznać, że poradziła sobie z tym znakomicie. Poinformowała mnie także jak powinna wyglądać skuteczna walka ze stresem. Już podczas pierwszego tygodnia pracy zapewniono mi odpowiednie narzędzia. Komputer stacjonarny z nienajgorszym systemem operacyjnym sprzed kilku lat (pamiętam, że mieliśmy taki system na komputerach w ogólniaku) i dobrymi parametrami- 20 gigowym dyskiem pamięci oraz kością RAM o wartości 250 MB. Oczywiście otrzymałam też fajne słuchawki i bazę klientów. Pełna zapału przystąpiłam do pracy. W firmie stawiałam się pół godziny przed czasem i chętnie brałam nadgodziny, a po godzinach czytałam książkę pod tytułem "Szkolenia sprzedaży". Dziennie wykonywałam kilkaset telefonów. Gdy zabrakło mi kontaktów w bazie od razu sama wzięłam się za wyszukiwanie nowych. Szło mi znakomicie- a wszystko to ze względu na znane mi techniki sprzedaży. Szkolenia bardzo często odbywały się w naszej firmie. Dzięki nim nabyłam nowe umiejętności i udoskonaliłam stosowane przeze mnie techniki sprzedaży. Szkolenia takie odbywały się nie tylko w siedzibie wydawnictwa, ale także w centrach szkoleniowych. Bardzo podobało mi się szczególnie jedno, na którym omawialiśmy, z użyciem przykładów z naszego doświadczenia, rozmowy handlowe z nerwowymi klientami. Szkoleniowiec pokazał nam, jak uspokajać takich niecierpliwych klientów, którzy złoszczą się i nierzadko miotają przekleństwami. Walka ze stresem to podstawa w takiej sytuacji. Pod żadnym pozorem telemarketer nie może okazać zniecierpliwienia. Zawsze trzeba być miłym i uprzejmym. Ale naszym zadaniem jest wciśnięcie najgorszej nawet oferty klientowi. Nieważne jak to zrobi- chodzi o to, żeby odbyło się to w zgodny z prawem i zasadami kultury sposób. Szkolenia sprzedaży przyniosły w moim przypadku spore rezultaty. Byłam tak dobra, że na koniec roku dostałam specjalną premię- dodatkowe 50 złotych do pensji oraz poradnik dla telemarketerów zatytułowany "Skuteczna walka ze stresem. Poradnik handlowca".
Zabezpieczenia transakcji