Doszłam ostatnio do wniosku, że brakuje mi pasji w życiu. Niektórzy mają tak, że interesują się czymś tak bardzo, że każdą wolną chwilę poświęcają swojej pasji. Są mistrzami w tym co robią, posiadają największą kolekcję czegoś lub po prostu mają ogromną wiedzę na jakiś temat. Ja nigdy nie miałam takiej pasji. Owszem, miałam parę zainteresowań, ale nigdy nie były one ani zbyt głębokie (tak, bym mogła stać się ekspertem w danej dziedzinie), ani zbyt długotrwałe. Stwierdziłam, że muszę znaleźć sobie wreszcie taką pasję. Ponieważ jednak nie lubię sztampy, chciałam wybrać coś oryginalnego, co z jednej strony będzie interesujące, a z drugiej nie na tyle, by wszyscy orientowali się w temacie. Najpierw pomyślałam, że czymś takim mogłyby być lasery. Później jednak pomyślałam, że nożyce gilotynowe mogą budzić pewne skojarzenia i część ludzi może się orientować, a mi naprawdę zależy na oryginalności. Skoro nie nożyce gilotynowe, to może prasy krawędziowe, pomyślałam sobie. No tak, ale i tutaj sytuacja jest podobna. Wiele osób może orientować się w tej kwestii i wiedzieć do czego służą prasy krawędziowe. No a skoro nie nożyce gilotynowe i nie prasy krawędziowe czy też lasery, to pozostały jedynie prasy mimośrodowe. Myślę, że tu sytuacja jest już o wiele bardziej skomplikowana. U większości osób prasy mimośrodowe nie budzą praktycznie żadnych skojarzeń. Mówię na podstawie własnego doświadczenia. Dopóki nie spotkałam się z tą nazwą w którymś z branżowych czasopism, pojęcia nie miałam do czego mogą one służyć. Kiedy jednak zgłębiłam temat, pomyślałam, że prasy mimośrodowe ciekawią mnie na tyle, że mogą stać się moją pasją, a z drugiej strony, w temacie tym orientuje się tak mało osób, że będę jednocześnie oryginalna. Pomyślcie tylko jaką furorę zrobię w towarzystwie, gdy większość ludzi zacznie opowiadać o swoich kolekcjach znaczków czy monet, a ja wygłoszę wykład na temat pras mimośrodowych i laserów. Bo poza tym, że lubię być oryginalna, lubię również zaskakiwać, co w sumie wiąże się z tym pierwszym.
Nożyce gilotynowe