Postanowiłam zmienić coś w swoim życiu. Nie pierwszy i nie ostatni raz, ale teraz podeszłam do sprawy bardzo serio. Miałam już dość codziennej rutyny i trybu życia, który doprowadzał mnie do rozpaczy. Miałam nudną prace, nie lubiłam swoich przyjaciół więc unikałam ich jak ognia, i całymi dniami leżałam na kanapie jedząc tłuste rzeczy i oglądając seriale w telewizorze. Ale teraz postanowiłam, że koniec z tym. Kiedyś projektowała meble pokojowe i całkiem dobrze mi szło. Postanowiłam więc spróbować zaczepić się w sklepie meblowym. Nie musiałam tam od razu projektować czegokolwiek, ale na początek mogłam doradzać innym, jakie meble systemowe maja kupić do swego mieszkania. Moje cv było dość ubogie, ale na szczęście udało mi się osobiście porozmawiać z szefem. Przekonałam go, że niczego nie ryzykuje zatrudniając mnie. I udało się. Oglądałam więc meble:kanapy, szafy i łóżka, które już od jutra miałam zacząć sprzedawać. Pensja nie była zbyt wysoka, ale praca kończyła się o godzinie 16 i miałam czas na swoje hobby. Tak umówiłam się z szefem, że o 16 zajmuję się projektowaniem. Bowiem, gdy pokazałam mu moje meble pokojowe to od razu zauważył, że zna kogoś, kto mógłby mi pomóc. Meble systemowe sprzedawałam, a meble pokojowe rysowałam. Śmiałam się z tego, ale moje życie nabrało kolorów. Podobały mi się te rzeczy w naszym sklepie. To były ładne meble:kanapy nie przypomniały tych babcinych, były bardzo nowoczesne i cieszyły się dużym wzięciem. Pozostałe meble także rozchodziły się jak świeże bułeczki. Słuchałam klientów, gdy mówili czego im brakuje i pod tym kątem projektowałam własne meble pokojowe i meble systemowe. Tyle projektów miałam, że potem ciężko było wybrać te, które miał zobaczyć znajomy mego szefa. Właściwie mego chłopaka, bo tak się sytuacja rozwinęła, że związałam się z kierownikiem sklepu. I mieliśmy się pobrać. A w domu miały stać moje meble:kanapy, które sama narysowałam, specjalnie dla nas.
Meble - łóżka, kanapy