Zdecydowałem się napisać mój własny przewodnik. Książkę oczami zwykłego turysty, który właśnie przyjechał na hotel w górach. I ten nasz główny bohater potrzebuje oczywiście mieszkania. Ale na początku chce on przejść się miastem, zobaczyć co gdzie się znajduje i tego typu sprawy. Takie ferie zimowe w górach to naprawdę fajna sprawa. I wiele osób lubi jeździć w ciemno, żeby zobaczyć co się wydarzy. Ja też kiedyś taki byłem. Brałem mapę polskich gór i wybierałem palcem gdzie jadę na wczasy. Świeradów Zdrój był jednym z takich miejsc. Powiem szczerze, że do dzisiaj chyba nie zapomnę tego wyjazdu. Oczywistym jest, że jeździłem później w różne miejsca. W końcu hotel w górach nie ma tylko jednej odmiany. Ale zawsze wzorem były właśnie te wczasy, Świeradów Zdrój, jako niedościgniony ideał. Oczywistym jest, że książka którą właśnie piszę jest o całej Polsce, która ma górzysty posmak. Nie zostawałem w jednym miejscu dłużej niż dwa tygodnie. Chciałem spróbować wszystkiego. I wiele fantastycznych miejsc zwiedziłem. Przekonało mnie to, że ferie zimowe to jednak bardzo miła sprawa. Nie wiem tylko czemu, za każdym razem porównywałem miejsca z moim ideałem. W końcu w Świeradowie były moje pierwsze prawdziwe wakacje. Dlatego teraz zdecydowałem się na małą powtórkę. Pierwszy raz. Kolejny hotel w górach, w magicznym miejscu. Moim ulubionym miejscu. Jadę tam w przyszłym tygodniu. Nie mogę się już doczekać. Dawno tak ferie zimowe mnie nie korciły. Ale chyba o to w tym wszystkim chodzi, prawa? Urlop ma ciekawić, motywować do podróży. Od tego są wczasy. Świeradów Zdrój się świetnie do tego nadaje. Pamiętam, gdy byłem tutaj za pierwszym razem. Mam nadzieję, że tym razem będzie również tak dobrze. Ale o wszystkim się dowiemy za tydzień. Oczywistym jest, że skonfrontuje moje wspomnienia z tym, co zastałem teraz. Jestem jednak prawie pewien, że będą to tylko pochlebne słowa. No ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.
Hotel w górach